poniedziałek, 11 lutego 2013

AoixUruha

Uruha.
Był piękny zimowy poranek. Opatulony w swoją czarną kurtkę przyszedłem pod jego dom. Czego oczekiwałem? Nie wiem. Chciałem tylko jego. Pragnienie. Chciałem go poczuć, przytulić. Miałem ochotę na niego. Ten zapach, te silne ręce i zwinne palce.. Niezwykły tors mojego boga. Tego pragnąłem. Wszedłem do wieżowca, w którym mieszkał mój kochanek. Wsiadłem do windy i wjechałem na odpowiednie piętro. Kiedy bylem pod drzwiami jego mieszkania, zawahałem się. Co ja właściwie chce zrobić..? Zapukałem lekko w drzwi. Byłem mocno zziębnięty. Mieszkam przecież na drugim końcu Tokio i zanim tu trafiłem przebyłem niezwykle długą drogę. Wstałem dla niego z samego rana, ubrałem się i umalowałem...a teraz? Wyglądam tragicznie, bo przecież wiatr popsuł moją fryzurę, jakaś baba w metrze mnie popchnęła, a do tego wywaliłem się na chodniku. Jednak to nie było ważne! Nic nie było ważne! Niech on mi tylko otworzy! Czekam ! Proszę! Błagam otwórz te cholerne drzwi! Chcę cię w końcu zobaczyć!

Aoi.
Usłyszałem jak ktoś usilnie dobija się do drzwi mojego mieszkania. Kogo niesie o tej porze? Była dopiero ósma rano. Sobotni poranek. Kurwa, a tak dobrze mi się spało... Wyszedłem z sypialni, po drodze złapałem bokserki i koszulkę. Ja i mój dziwny nawyk spania nago... Otworzyłem drzwi. Uruha? Co ten idiota tutaj robi? Wyglądał jak bałwan. Był cały w śniegu i miał zamarznięte końcówki włosów. Wszedł bez słowa omijając mnie. Patrzyłem na niego ze znakiem zapytania wymalowanym na twarzy. Co on tu robi?
- Co Ty tutaj robisz? I czemu jesteś taki zmarznięty??- wydarłem się na niego.
- Zmarzłem dość idąc tutaj...- powiedział łamiącym się z zimna głosem.
- Kretynie! jak mogłeś taki szmat drogi pokonać z samego rana bez czapki!
- Prze...- nie dokończył zdania. Nie dałem mu.. włożyłem mu swój ciepły i śliski język do ust...
- Nie mów już nic... Rozgrzeję Cię.
Przyparłem Uruhe do ściany i pocałowałem namiętnie. Następnie objąłem go i zaniosłem do sypialni. Uruha zarumienił się po tym. w jego oczach widziałem łzy szczęścia. Był taki chłodny, zmarznięty... Było mi miło wiedząc ile dla niego znaczyłem, ale czy do cholery nie mógł mi o tym powiedzieć? Przecież ja mam samochód.. .eh.. co za idiota.. zapłaci mi za to. teraz go rozgrzeję. Siadłem na nim okrakiem i zacząłem rozbierać.
- zimno mi a ty mnie jeszcze rozbierasz?- zezłościł się.
Uśmiechnąłem się i zacząłem go całować po szyi. Zjeżdżałem niżej. Nie protestował. Wręcz przeciwnie, po jego minie wnioskowałem ze podoba mu się to. Ustami doszedłem do jego bokserek. (w serduszka xd). Drażniłem się z nim nie zjeżdżając niżej.

Uruha.
Zabrał się za mnie. To przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Sądziłem że mnie ochrzani, da kocyk, trochę herbaty czy coś.. a on.. swoimi pocałunkami doprowadzał mnie do szaleństwa. Wszystkie moje zmysły zostały pobudzone.. Powoli włożyłem mu rękę pod koszulkę. Był taki ciepły... Wtedy on zaczął schodzić niżej. Zarumieniłem się. Podniecało mnie to... Chciałem jeszcze więcej..
- Aoi proszę.. nie przestawaj!- szepnąłem mu do ucha błagalnym głosem.
Yy.. No nie! Jedz dalej kochanie. Czemu się zatrzymałeś? Droczył się ze mną. Zębami bawił się gumka moich bokserek.
- Proszę, nie drocz się ze mną! Zgwałć mnie, krzywdź! Cokolwiek tylko..- nie dal mi skończyć. Ścisnął moja męskość zanim skończyłem zdanie. Jęknąłem... Głośno się odezwałem i spojrzałem na niego. Widziałem zadowolenie na twarzy mojego partnera. Uśmiechnął się. Zaczął mnie lizać po szyi i zjeżdżał niżej. Robił mi co chwilę malinki. Raz po raz się odzywałem. To go jeszcze bardziej podniecało. Kontynuował.. a ja.. a ja zacząłem jeszcze głośniej jęczeć i pomrukiwać.

Aoi.
Zdjąłem z niego bokserki jednym płynnym ruchem. Nie chwaląc się, bylem w tym niezły. Kolczykiem w wardze drażniłem jego skore na brzuchu. Uruha pomrukiwał z przyjemności jaka mu sprawiałem. Kiedy zauważyłem ze jest już wystarczająco podniecony dobrałem się do jego przyrodzenia. Jęknął głośno.. Zadowalało mnie to. Każdy jego dźwięk, jego ciało, które w parę chwil rozgrzało się, na którym pojawiły się kropelki potu... Cieszyło mnie to. Zabawa w podniecanie się. Lubiłem to. Zwodziłem każdą chwilą...postanowiłem dać mu dużą przyjemność. Wziąłem go do ust. Bawiłem się nim. Ssałem i gryzłem. Mógłbym tak w nieskończoność ale niestety Uruś się niecierpliwił. Podstawiłem mu pod nos trzy palce, które on starannie oblizał. Niestety skończył mi się nawilżacz. Wszedłem w niego jednym palcem. Wykrzywił się i syknął z bólu. Wiedziałem ze na początku nie będzie to przyjemne dla niego uczucie. Po chwili dodałem drugi, a następnie trzeci palec. Gdy zauważyłem, że ból na jego twarzy zastąpiła przyjemność wyjąłem palce.
- Odwróć się będzie cie mniej bolec.- powiedziałem.

Uruha.
Co? Mam się odwrócić? Niee.. Chcę go widzieć! Pragnę widzieć jego twarz. Chcę czuć jego podniecenie, chcę zapamiętać ten moment jak najlepiej. Poza tym, nie będzie mi tak rozkazywał... jestem jego, ale nie odwrócę się.
- Aoi kotku... tak strasznie Cie pragnę!- pociągnąłem go do siebie i namiętnie pocałowałem. Już wiedział, ze się nie odwrócę.
Wszedł we mnie. Powoli i delikatnie. Czekał chwile, aż przyzwyczaję się do jego obecności we mnie, potem zaczął się poruszać. Na początku był delikatny. Potem zaczął poruszać się coraz szybciej i brutalniej, a moje biodra wychodziły mu naprzeciw. Rumieniłem się. Bolało mnie to, ale też i satysfakcjonowało. Jego też to zadowalało. Oddawałem mu się. Jęczałem, krzyczałem i szeptałem jego imię...
- Aoi-san... Aoiś.. Koteczku.. mocniej! Nie patrz na mnie! Kontynuuj! Proszę, niech ta chwila trwa wiecznie!
Dochodziłem do szczytu, tak jak on. Szybciej..błagam.. szybciej.. mocnej.. czekałem na to zbyt wiele, żebym teraz potrafił grzecznie leżeć... Doszliśmy w tym samym momencie. Opadłem na poduszki. Było mi tak dobrze. Umarłem? jestem w niebie? Z takim aniołem u boku? Zawsze! Aoi opadł na miejsce obok mnie i głośno westchnął. Jemu też było cudownie czułem to. W powietrzu unosił się zapach jego perfum. Położyłem głowę na jego torsie.
- Kocham Cie Aoi. Zawsze Cie kochałem i to się już nie zmieni.-wyszeptałem i wtuliłem się w niego jeszcze bardziej.

Aoi
Byłem szczęśliwy i spełniony. Facet, którego tak bardzo kochałem i pragnąłem, teraz leżał przy mnie i tak słodko jęczał... Powiedział mi, że mnie kocha. Jak ja na to długo czekałem...
Pochyliłem się nad nim. Wpiłem się w jego usta i lekko pociągnąłem wargę.. Zaczęłam go lizać i bawić się jego językiem w ustach. Zamknął oczy. Był zmęczony przez nasze zabawy? Nie sądzę. Chyba był szczęśliwy. Czekałem na to.
- Skarbie, bawimy się dalej?- zapytałem skromnie.

Uruha.
Zatkało mnie.. Ma chłopak parę. Siadłem na nim i zacząłem się o niego ocierać. Odchylił głowę do tylu. Teraz to ja będę esem! Tak! Przyssałem się do jego szyi i zrobiłem mu wielka malinkę. Teraz już jest mój. Uśmiechnąłem się szeroko patrząc moje dzieło. Aoi zrzucił mnie z siebie i teraz to on siedział na mnie.
- Chyba nie myślałeś ze dam ci być seme.- uśmiechnął się. Ah ten jego uśmiech rozbrajał mnie, mógłbym zrobić wszystko żeby tylko zobaczyć jak się uśmiecha.
- Nawet nie dasz pomarzyć... -udawałem ze się obraziłem. Wpił się w moje usta a ja oddawałem pocałunki. Nadal czułem niedosyt. Co się ze mną dzieje?

Aoi
Chłopak chce się odegrać czy co? O nie. Nie dam się tak łatwo.. Zacząłem go znowu obmacywać. Chyba mu się to podobało. Z resztą pragnąłem tego, a on nie protestował. Czego chcieć więcej?
- Mam pomysł. Poczekaj tu sekundkę.- zdziwił się, ale grzecznie położył się w łóżku i poczekał na mój kolejny ruch. Przyniosłem mu bitą śmietanę.- Kochanie nie jadłem śniadania. Pozwolisz, ze Ty nim będziesz?
Czyste zuo! Buahahah (xd). Wymazałem mu śmietana penisa i zacząłem ją z niego zlizywać. Pyszne! Z tak pięknego talerza jeszcze nigdy nie jadłem.

Uruha
Jego fantazję łóżkowe przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie powstrzymałem się. Nie miałem prawa tego zrobić. Wybrudziłem go moja śmietaną.
- Oj... Niechcący... Przepraszam już to zlizuje.
Zacząłem czyścić mojego kochanka, przez co on dostawał orgazmu. Niedługo potem bawiłem się jego członkiem. Endless fucking show time!
- Proszę trwajmy tak na wieki, nie kończmy tych zabaw!- błagalnym głosem szeptałem do jego ucha. Tak! Chwilo błagam trwaj wiecznie! Kocham tego faceta i uwielbiam kiedy się tak ze mną bawi.. Wiem, ze nasze pragnienia na tym się nie skończą. Liczę na to. Kochanie... Potrzebuje Cię niczym powietrza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz